Ciało zwrócę ziemi Łzy podaruję wodzie A ty stój tam i patrz Jak spadam, jak tonę. A może wtedy usłyszysz Słowa mojego krzyku Bez głosu, zrozumiesz je. Oddech oddam powietrzu Uczucia ofiaruję ogniu Po prostu stój tam i patrz Jak znikam, jak płonę. A może wtedy, gdy stanę się Żywiołem jakimś dzikim Bez ciała, będę szczęśliwa.
po tylu ciemnych dniach w końcu pojawia się promień radości zdający się rozrastać w czasie przyciąga mnie w sposób pierwotny instynktowny i tak upragniony stawiam krok, stopę w plamę światła i cofam ją cofam się uciekam w kąt jeszcze nie mogę jeszcze nie nie wiem kiedy może jutro może wcale
Komentarze
Prześlij komentarz